wtorek, 20 stycznia 2015

SOWA CZY RANNY PTASZEK?




Właśnie zdałam sobie sprawę, że zostałam sową. Z dnia na dzień mogłabym chodzić spać coraz później. Od pewnego czasu doba jest dla mnie za krótka i coraz więcej zadań przekładam sobie na wieczór. Wiem, wystarczy trochę się ogarnąć i zaplanować swój dzień, ale nie zawsze mi to wychodzi.



Pracuję w domu.  Sama ustalam sobie kiedy co zrobię. Kiedy dzień jest krótki, tak jak teraz zimą, wolę do południa wyjść z psem na spacer, odwiedzić rodziców czy po prostu pójść na zakupy.  Po południu, kiedy na dworze już ciemno, zabieram się za pracę. Gdy skończę zaplanowane na dany dzień zadania, mam chwilę dla siebie. Zazwyczaj jest już grubo po 22. Co wtedy robię? Oczywiście siadam przed komputerem i zaczynam m.in. przeglądać ulubione blogi, sprawdzam co nowego na fejsie. Najczęściej nie robię nic pożytecznego, jest to zabawa, która przeciąga się do późnych godzin nocnych. Potem prysznic i do spania idę o 2 w nocy! Na drugi dzień oczywiście śpię do 9 bo wcześniej nie daję rady wstać.

Jeszcze 15, roku temu byłam rannym ptaszkiem i było mi z tym dobrze. Wolałam wstać wcześniej i przed pracą zrobić w domu jak najwięcej, by po południu mieć czas tylko dla siebie. Byłam szczęśliwsza. Bardziej cieszyłam się życiem, byłam też aktywniejsza w ciągu dnia.

Postanowiłam wrócić do moich dawnych nawyków. Jak to zrobię?

Ustalam sobie godzinę codziennego wstawania. Ustawiam budzik na godzinę 6:00 lub 7:00.

Przestaję korzystać z opcji "drzemka"  Wstaję od razu. Na początku będzie ciężko, ale dam radę!

Od razu po przebudzeniu otwieram i odsłaniam okno. Kiedy jest jasno i poczujemy świeże powietrze mózg pomyśli, że to nie czas na spanie.

Dzień rozpocznę od przeciągania, ćwiczeń rozciągających. Poranne ćwiczenia regulują ciśnienie krwi, zmniejszają stres i poprawiają jakość snu.

Będę unikała korzystania z komputera i telefonu bezpośrednio przed snem. Światło z monitora nie sprzyja relaksacji i wyciszeniu.

Ustalam cel wczesnego wstawania - moim celem przede wszystkim jest wstać na tyle wcześnie, alby bez pośpiechu skorzystać z porannej toalety,  spokojnie zjeść śniadanie, wyjść z psem i złapać pierwsze promienie słońca. Oprócz tego na spokojnie zaplanować sobie cały dzień. Wstając wcześnie będę miała poczucie większego zorganizowania.

Podejmuję to wyzwanie!
:)

Podobno wczesne wstawanie pozytywnie wpływa na nasze zdrowie. Rano powietrze jest mniej zanieczyszczone. Fabryki jeszcze nie zaczęły pracy, ruch samochodów jest mały. Kiedy budzimy się wcześniej wdychamy mniej zanieczyszczone powietrze, otrzymujemy więcej tlenu i lepiej będzie nam się pracowało cały dzień.

Wczesne wstawanie obniża poziom stresu. Kiedy nastawimy budzik na odpowiednią godzinę i wstaniemy od razy, mamy czas aby spokojnie przygotować się do wyjścia, bez pośpiechu i niepotrzebnego napięcia.

Gdzieś kiedyś czytałam, że osoby kładące się spać wcześnie i wstające wcześnie są szczęśliwsze, zdrowsze i szczuplejsze ;) Właściwie mogłabym się z tym zgodzić :) Wczesne wstawanie dawało mi dużo radości. Cieszyłam się pierwszymi promykami słońca, budzącym się miastem, ciszą, spokojem i świeżym, rześkim  powietrzem .

Poranki są piękne!


31 komentarzy:

  1. Ja od dziecka byłam rannym ptaszkiem i cała rodzina się dziwiła, że nie chcę spać do późna :D Ale jakoś zawsze miałam milion rzeczy do zrobienia, a mój mózg lepiej funkcjonuje z rana. Teraz też wstaję wcześnie, jest czas na ćwiczenia, ogarnięcie się, zrobienie maseczki na włosy. No i mam ciszę i spokój, bo współlokatorki śpią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od zawsze byłam SOWĄ i chyba nią zostanę do końca swych dni :]

    OdpowiedzUsuń
  3. ja teraz przy nocnym karmieniu mam wszystko poprzestawiane...........

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tak samo, mogę siedzieć do późna, a później nie wyśpię się jeśli wstanę przed 10. Wolę siedzieć po nocy niż wcześniej wstać i mieć dłuższy dzień. Powodzenia w osiągnięciu celu, bo wiem, że łatwy nie jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj ja mam z tym problem siedzę do północy, a wstaje o 9 ale za chwilę mi się skończy, czas iść na staż albo do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo motywujący wpis, mam dokładnie to samo, siedzę czasami nawet do 4 nad ranem, a później nie mogę się pozbierać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie ukrywam, że też by mi się przydało w końcu się przestawić na poranne wstawanie, nie tylko z musu, ale i z chęci.
    Od dłuższego czasu próbuję się zebrać, żeby chociaż o tej 7.30 wstać. Rannym ptaszkiem nie jestem i nie byłam nigdy, ale może, gdy odkryję uroki poranków... ;)
    No cóż, jutro podejmę kolejną próbę :)

    Powodzenia Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja przez większość swojego życia wstawałam wcześnie sama z siebie, a ostatnio tak strasznie mi się nie chce :P Chodzę późno spać i myślę, że to właśnie wina trochę komputera - mam wrażenie, że on pobudza i jak coś na nim robię to wcale mi się nie chce spać :/ Chyba powinnam skorzystać z Twoich rad ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ze mnie słaby ranny ptaszki a i sowa tez nie za bardzo

    OdpowiedzUsuń
  10. jestem sową, ale od 8 miesięcy mój ranny dzidziuś nudzi mnie bezbłednie o 6,00 :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny wpis motywujący :)
    Zapraszam na Nowy wpis na http://wirginiathings.blogspot.com/2015/01/grey-coat.html
    Zostaw ślad po sobie :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zawsze mam problem ze wstawaniem rano, przez to, że praktycznie codziennie idę spać o 2.00, albo jeszcze później :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi niestety trudno wstaje się rano ale zmusza nie do tego szkoła.
    Jednak zgadzam się,że wstawanie jest bardzo zdrowe! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  14. O mamo, jakbym siebie słyszała. Jeszcze jakiś czas temu myślałam, że po prostu nie dam rady ustabilizować organizmu. Mimo, że uwielbiam wstawać wcześnie i jak wstanę po 10 to cały dzień mam w plecy, jeszcze jakiś czas temu nie mogłam się wybudzić o normalnej godzinie, no po prostu zwłoki. Zaczęłam chodzić spać o 23 i wstawać o 7 rano, mój organizm przestawił się kompletnie w... 3 dni. Pomagało ćwiczenie przed snem, żeby się wymęczyć i nie turlać po wyrze do północy, tylko zasnąć od razu. Po tych trzech dniach ustawiam budzik na 6:45 i łapię za telefon. Pomyślałam sobie, że to niezdrowy odruch, ale ostatecznie wyszło mi na dobre. Wygaszam sobie go na maksa, żeby dawał delikatne światło i przeglądam... Instagram. Wiem, to nie brzmi zbyt mądrze, ale mam na nim głównie ludzi, którzy dobrze się odżywiają i ćwiczą, więc zaraz po przebudzeniu mam dawkę motywacji na cały dzień. ;) Niestety póki co o 7 rano jest strasznie ciemno, więc odsłanianie okien się nie sprawdzi, a takie momentalne wstawanie nigdy mi się nie udawało. O 7 już na luzie jestem na nogach ;) No i coś co może Ci się przydać - nie mam pojęcia jak to konkretnie działa, ale jak wypiję dużo wody przed zaśnięciem to dużo łatwiej i przyjemniej mi się z rana wstaje. Powodzenia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. też jestem typową sową :) nie wyobrażam sobie wstawać o szóstej rano :P

    OdpowiedzUsuń
  16. so inspiring picture! Let's follow each other on GFC and G+? :)

    http://letrendycharm.blogspot.pt/

    OdpowiedzUsuń
  17. Powodzenia życzę zatem! Ja jestem skowronkiem i uwielbiam rano wstawać, zwłaszcza, że mój mąż i synowie raczej śpią dłużej, więc mam czas dla siebie, co jest takim pozytywnym kopem na cały dzień (mimo że rano w sumie robię to, co ty do nocy - blogi, Facebook, książki + spokojna kawka, śniadanko). Lubię tę poranną ciszę...:)

    OdpowiedzUsuń
  18. zawsze byłam sową ale od kiedy jest z nami nasza córka niestety stałam się rannym ptaszkiem:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj ja kiedyś bylam sową ! ;) Pamiętam czasy gimnazjum czy liceum, gdzie po powrocie ze szkoły kładam się spać a później koło 18-20 wstawałam i całą noc to sięuczyłam to robiłam inne konstruktywne rzeczy ;) Na I roku studiów też tak było ! Ale teraz gdy pracuję i muszę codziennie po 5 wstawać to stałam się rannym ptaszkiem :D i taka forma mi bardziej odpowiada :D

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja lubię bycie sową i nie chcę tego w sobie zmieniać :) W nocy najlepiej, najefektowniej mi się pracuje, pracę mam na 9 więc wszystko da się pogodzić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też muszę skonczyć z używaniem elektroniki przed zasnieciem - bo pozniej czlowiek tylko sie wierci i nie moze usnac :( Kochana chciała bym Cię prosić o pomoc -o klik w link choies w moim ostatnim poście, będę bardzo wdzięczna :* http://kasjaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja ostatnio chodzę spać po 2... a wstawać trzeba już koło 7 niestety

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdecydowanie jestem rannym ptaszkiem od zawsze;) lepiej wstać rano i mieć cały dzień na pozałatwianie różnych spraw.

    Buziaki

    xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
  24. ja bym mogła przespać całe życie niestety, a też mam takie ambitne plany jak Ty, przynajmniej w weekend się mogę wyspać ;)
    zaobserwowałam i zapraszam do siebie ;)
    http://lilajanowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Połaczenie sowy z rannym ptaszkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja zawsze byłam sową ale trochę zaczęłam pracować nad sobą i widzę że lepiej się czuję gdy wstaje wcześnie :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie potrafie wstac wczesniej.. Sowy laczmy sie! ;3

    OdpowiedzUsuń
  28. Beautiful blog!♥
    I following you blog, can you follow my? http://tinejdzerskikuta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Zawsze byłam rannym ptaszkiem, spanie do nawet 9 było dla mnie czymś niepojętym. Sytuacja jest odwrotna z moim starszym bratem, który może przebywać w łóżku całą dobę :P Post dobrze się czytało i gdybym miała kiedyś problem ze snem to z pewnością po raz kolejny go przewertuję. Pozdrawiam i życzę weny ;)
    Link do mnie: worldofrosalindi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się mój blog? Zaobserwuj. Zostaw link a na pewno Cię odwiedzę :)